Przejdź do głównej zawartości

Posty

Poranny świt

Miałem ostatnio dosyć sporo czasu, żeby przemyśleć moją działalność blogową. Na pewno nie chcę kończyć pisania, bo nawet szkoda by było tego, co już udało mi się tutaj zdziałać. Myślałem jednak o tym, o czym chciałbym pisać . W przeszłości zdarzało się w mojej głowie mnóstwo różnych pomysłów na kąciki, cykle itd., ale często kończyło się to słomianym zapałem. Bardzo chciałem sobie zrobić jakiś porządny plan tego, co bym wstawiał na bloga, ale nie mogłem się zmobilizować do ułożenia takowego. W kwietniu miną 2 lata od powstania "Wyruszyć w dal". To był dla mnie niesamowity czas , w którym otrzymałem od Was mnóstwo ciepłych słów. Nie obyło się także bez krytyki, ale na szczęście konstruktywnej. :) Pozwoliło mi to trochę poskromić pychę , której tak dużo we mnie. Jeden ze znajomych, Tomek, polecił mi kiedyś, żebym robił wywiady z różnymi ludźmi . Powiedział, że to na pewno zwiększy popularność bloga i przede wszystkim sprawi, że blog stanie się ciekawszy. Posłuchałem si...

"Nie róbmy z siebie robotów!"

Nie róbmy z siebie robotów! - napisała do mnie wczoraj na facebooku koleżanka. Byłem dzisiaj na mszy z modlitwą o uzdrowienie. Zwróciłem uwagę na pewne dwa wzruszające momenty wśród współmodlących (ależ słowo wymyśliłem!). Pierwszy z nich dotyczył staruszki ledwo trzymającej się na nogach i pewnego starszego pana. Sam nie wiem, czy to był jej mąż, czy syn. Sądząc po wieku babinki, raczej pan był synem, albo ogólnie kimś bliskim po prostu. W każdym razie staruszka zwróciła moją uwagę tym, że nie potrafiła zbyt wielu ruchów zrobić. Wzruszające dla mnie było to, jak ten pan się nią opiekował. Gdy była mowa o Duchu św., który miał przyjść w danym momencie do ludzi podczas modlitwy, tulił ją, z wielką czułością starał się wzmocnić jej obecność tam. Druga sytuacja dotyczyła pewnej rodziny, w której były dwie córki w wieku już ponad nastoletnim oraz mama. Niezbyt się wczuwały w modlitwę, na początku mszy nawet się trochę denerwowały na siebie, ale w pewnym momencie przy śpiewie zł...

Radość w codzienności

Rok temu w Wielkim Tygodniu miałem okazję wybrać się na rekolekcje do warszawskich Dominikanów na Służewie. Kto tam był, być może zetknął się z o. Wojciechem, niezwykłym młodym zakonnikiem z dość charakterystycznym podejściem do życia. Cechują go niezwykły optymizm i ludzkie podejście do ludzi, jakkolwiek to dziwnie zabrzmi. Na wspomnianych rekolekcjach mszę celebrował właśnie o. Wojciech. Podczas Komunii św. bardzo nietypowo się zachowywał, gdyż przy rozdawaniu komunikantów śmiał się. Na początku pomyślałem, że jest może pijany. Obserwowałem go z dociekliwością zastanawiając się, co z nim nie tak. No bo normalny człowiek nie śmieje się sam do siebie w czasie codziennych czynności.     Po obrzędzie Komunii św., gdy nadszedł czas końca mszy, o. Wojciech podszedł jeszcze do ambony i powiedział mniej więcej tak: "Kiedyś znajomy brat zapytał mnie, czemu się śmieję udzielając Komunię. A czemu mam się smucić? Przecież ja daję ludziom Jezusa!" Jak łatwo jest się smucić, a ...

Stoczyć bitwę, uratować Piękną

Na pewno zdarzyło się Wam natknąć w Internecie na żart związany z oczekiwaniami kobiet w stosunku do mężczyzn i odwrotnie. Według tej teorii płeć piękniejsza wymaga od facetów, żeby byli wszystkim (i tu milion różnych cech). Mężczyźni z kolei pragną od kobiet tylko dwóch rzeczy. Pewnie wiecie jakich. ;-) Katarzyna i Mariusz Marcinkowscy - fot. wywiad z Kasią Marcinkowską Z żartami jest jak z plotkami - w każdym mieści się źdźbło prawdy . Tak jest też i w tym przypadku. Ale czy do końca? Katarzyna Marcinkowska rok temu udzielając mi wywiadu na blogu mówiła m.in. o pewnych przemianach w społeczeństwie i procesach, jakie zachodziły jeśli chodzi o role kobiet i mężczyzn w  rodzinach. " Mężczyzna dawniej miał ściśle ustalone miejsce, miał konkretne zadanie utrzymania rodziny , wiedział, co ma robić i jaki ma być. Albo nie miał czasu nad tym myśleć, albo nikt nie mówił mu jaki ma być. Nie musiał szczególnie mocno wchodzić w relacje np. z dziećmi, a często zwyczajnie nie miał na ...

Życie jest szansą (1): Dojrzewanie w miłości

Co jakiś czas piszę na blogu o zespole Mocni w Duchu . Nic dziwnego, skoro jestem fanem tej grupy. Niemniej przywołuję go właśnie tu i teraz nie z byle powodu. Mocni w Duchu często jeżdżą po Polsce i głoszą rekolekcje w różnych parafiach. Tematy nauk są różne, ale w jednej z nich ich duszpasterz o. Remigiusz Recław SJ mówi o dojrzewaniu w miłości . Piszę o tym, ponieważ gdy pomyślałem sobie o pierwszym skojarzeniu, jakie przyszło mi na myśl po przeczytaniu powyższego cytatu bł. Matki Teresy z Kalkuty , od razu przywołałem sobie słowa ojca właśnie z tej konkretnej homilii. Pyta się on wtedy mężczyzn zgromadzonych w kościele (konkretnie małżonków), czy w momencie ślubu kochali swoją drugą połówkę najmocniej na świecie . Możecie sobie wyobrazić, że raczej wszyscy kiwali głową twierdząco . Po chwili duszpasterz spytał ich, czy teraz - w momencie, gdy słuchają tych rekolekcji - również kochają swoje żony najmocniej na świecie . Tu również odpowiedzi z reguły były pozytywne . I bardz...

O drzewie, samotności i innej perspektywie

Bardzo lubię czasem wyjechać za miasto i pospacerować na łonie natury . Tak po prostu, odcinając się od zgiełku wielkiego miasta. Jedni uwielbiają lasy, inni góry, jeszcze inni jeziora, a ja... łąki . Czemu? Sam nie wiem. Ale chyba to trochę definiuje moją samotność i indywidualizm . Pływając po rzekach i jeziorach raczej jesteśmy zdani na drugiego człowieka (chyba, że płyniemy sami, ale chyba to rzadkość). W lasach jest dużo drzew, które wydają się jak jedno wielkie stado żyjątek . A łąka? Pusto, nikogo nie ma, wielkie przestrzenie. Taka trochę pustynia. I właśnie na takiej pustyni czasem się odnajduję, próbując poukładać swoje myśli . A bywa ich często naprawdę sporo. Ostatnio idąc po takiej łące zwróciłem uwagę na jedno drzewo. Pierwsza moja myśl? To drzewo jest chyba takie jak ja. Podczas gdy inne zdają się zbierać w grupy i zawiązywać relacje między sobą, to to jednak pozostaje same. Nie jest wcale jakieś słabe, bezbronne, ale widać, że zbyt dużo liści to na nim ni...

Obejdziesz tamtędy i dojdziesz

Jedną z książek, które czasem motywują mnie do pisania na tym blogu, jest "Dzikie serce" Johna Eldredg'a . Muszę przyznać, że naprawdę mało jest pozycji aż tak wciągających i aż tak poruszających . Za każdym razem, gdy zaglądam na którąś ze stron i czytam przemyślenia autora, zaczynam sam zastanawiać się nad swoim życiem. Dziś przeczytałem o tym, że przyczyną męskiego perfekcjonizmu jest lęk. Oczywiście może mieć on różne podłoża, ale mechanizm jest często podobny. Nie wiem czy też tak macie, ale ja po sobie zauważam chęć do nieustannego perfekcjonizmu. Powtarzam sobie ciągle, że musi być dokładnie tak, jak sobie to wyobrażam. A nawet jak nie, to gdzieś tam w głowie siedzi ta myśl o tym, żeby tylko nic nie zepsuło moich planów. I właśnie wtedy, gdy najbardziej liczę na nieomylność losu, dzieje się najczęściej "trach". Źródło: en.wikipedia.org Zadaję sobie często pytanie, co zrobić, żeby móc pogodzić się z tym, że nie zawsze wszystko się uda i nie za...