Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą pawlukiewicz

Jesteśmy sobie potrzebni

"Chrystus rozmnożył chleb, ale wciągnął w ten cud uczniów. Mógł tego nie robić. Ale Pan Bóg przez nasze pośrednictwo daje łaski innym ludziom, żebyśmy my stali się wielcy. Uczniowie mieli udział w cudzie Chrystusa, byli Jego pierwszymi pomocnikami. Nawet w oczach tłumów byli tymi, którzy im dawali chleb. Tak samo jest w życiu. Tobie, droga matko, Pan Bóg daje pewne łaski i pomysły, żebyś ty dała to córce. Daje ci, drogi bracie, pomysły, łaski i jakieś dobre natchnienia, żebyś dał to bratu. Mógłby dać od razu bratu. Mogłoby księży na świecie nie być, ale Pan Bóg nam, księżom, daje pewne rzeczy, żebyśmy my dawali wam. I przez to my zyskujemy jakąś wielkość w oczach Pan Boga. Każdy, kto jest przekaźnikiem treści ewangelicznych, kto jest przekaźnikiem bogactwa duchowego, jest wielki. Pan Bóg nas wciąga w tę robotę."  ks. Piotr Pawlukiewicz Jesteśmy sobie potrzebni. To nieprawda, że możemy być samowystarczalni, że do egzystencji nie potrzebujemy innych ludzi. C...

Bitwa o swoje serce

"Jak czytałem o jednym rycie u Czejenów, to mi ciarki na moim męskim grzbiecie przechodziły. Czejenowie mieli jako plemię indiańskie swoich żołnierzy. Nazywali się "Dog Soldiers" [Psy Żołnierze]. A jeszcze wśród tych psów żołnierzy byli psy oficerowie. To już w ogóle wyższa szkoła jazdy. Oni mieli taki ryt inicjacyjny, w którym zawijali rękawy i wsadzali ręce po łokcie do gotującej wody. A po wyjęciu z gotującej wody wsadzali te same ręce do ognia, żeby pokazać, że wcale im za gorąco nie było. Potem wyjmowali z ognia. Oczywiście ręce mieli totalnie poranione, mieli blizny na całe lata, ale to byli tacy twardziele, że nosili takie płaszcze z długiej skóry i jak był napad na wioskę Czejenów, to taki Czejen brał dzidę, przybijał się w ten pas, żeby nie uciec i oddawał życie za wszystkich. Kobiety z dziećmi uciekały, a Czejen przybity, żeby nie uciekł. Dlaczego my księża nosimy sutannę? Że jak będzie napad na ludzi, to my się mamy krzyżem chrystusowym przybić do...

Chłodny katolicyzm

"Bóg odwołuje się do swojej dobroci, dlatego niektórzy pytają, jak robić rachunek sumienia. Można wziąć krzyż, zdjąć ze ściany i popatrzeć na ręce i nogi Jezusa. Wtedy zrozumiemy, jakie świństwa robimy, kiedy łamiemy Jego prawo, kiedy chcemy sobie brać jeszcze więcej."  ks. Piotr Pawlukiewicz Jest pewna rzecz u ludzi, która bardzo mnie wkurza , a jednocześnie wywołuje wielki smutek. Nie, wcale nie jest to antyklerykalizm, wrogość do Kościoła, obrażanie wierzących, atakujący ateizm. Nie jest to też fanatyzm religijny, choć i ten też czasem przyprawia mnie o dreszcze. Co to więc za cecha? Chłodny katolicyzm . Tak bym to nazwał. Niby chodzę do kościoła, modlę się, nawet czasem przyjdę na majowe, ale do łóżka mi Panie Boże nie wchodź, bo tu jest moje terytorium. Niby jestem pobożny, noszę medalik na szyi, ale nie pójdę dziś do kościoła, bo przecież nie jest niedziela, co ludzie powiedzą. Przecież jestem dobrym człowiekiem, pomagam innym, nie zabijam nikogo, komu ...

Swoim tempem, ale płyń

"Wielu chrześcijan idzie w chrześcijaństwo jak po molo. Bóg blisko, ale nie dotykam się Go. Belki mnie trzymają, nie idę po wodzie. I chce dwóch rzeczy: coraz więcej rozumieć z Biblii i z teologii, i być coraz porządniejszym człowiekiem. Nieraz dochodzimy do momentu, że przeszliśmy już przez jedną formację, drugą formację, u jednego księdza byliśmy, u drugiego księdza byliśmy, przeczytaliśmy taką książkę, inną książkę, i już w zasadzie wszystko wiemy. Oczywiście nie pijemy, nie palimy, nie cudzołożymy, i dochodzimy do takiego momentu, że siedzimy na tyczce, bujamy się jak mewa, ale do wody nie wskoczymy. Chrześcijanie to są takie mewy na tyczkach. Jeszcze się tej tyczki trzymają, żeby tylko do tego Ducha Świętego nie wpaść." ks. Piotr Pawlukiewicz Jak ptaki uczą się latać? Mama swoje małe przez jakiś czas chowa, opiekuje się nimi, wychowuje, pielęgnuje. Ale przychodzi taki dzień, w którym nagle zaczyna im... dokuczać. Uderza malca, ochlapuje, tarmosi, popyc...