Przejdź do głównej zawartości

Posty

Jak się nie da, a bardzo się chce... to można

Ks. Roberta Grzybowskiego znałem ze swojej parafii. Mimo, że pochodzi on z Podlasia, to przez 2 lata był w Warszawie doktorantem UKSW . I tak się złożyło, że u mnie w kościele co niedzielę odprawiał wieczorne msze. Jakoś bardzo mi wpadały w ucho jego kazania, bo były pełne pokory i prostoty . Zresztą pierwszy raz widziałem, żeby przed mszą ksiądz siedział na ołtarzu i po prostu się modlił . Może drobiazg, bo to nie chodzi o pokazanie się, ale jednak to jest dobry przykład dla innych . Szybko odszedł, ale tak to już bywa, że księża raz są tu, raz gdzie indziej. Trzeba iść dalej, szukać dalej, głosić dalej. Ks. Robert przeniósł się z powrotem do swojej diecezji. Tak się złożyło, że przed rokiem koordynowałem audycję REFLEKtor w Akademickim Radiu Kampus . To był taki program, w którym z moim przewspaniałym zespołem (który w tym momencie pozdrawiam) mówiliśmy ludziom o Bogu, o wartościach chrześcijańskich, pokazywaliśmy, że wiara nie musi być nudna. Miałem ten zaszczyt organizować dwu...

Wywiad z ks. Robertem Grzybowskim

ks. Robert Grzybowski - duszpasterz diecezji drohiczyńskiej, pasjonat sportu, miłośnik wspinaczki górskiej, zdobywca wielu szczytów Czy odprawiając mszę na szczycie góry, czuje się ksiądz bliżej nieba? Pewnie tak. Jest w tym jakiś mistycyzm. Trudno jest mi mocno przekazać, bo jest w tym jakaś intymność. To też jest taki moment, który ciężko uchwycić. Na górze jest zimno, są niedogodne warunki… Na pewno jednym z naszych największych przeżyć na szczycie był McKinley. Ta zimna góra, na której były dogodne warunki, pozwoliła nam na niezwykłe dla nas przeżycie. To było chyba moje najwyraźniejsze doświadczenie, że patrzę na całą Amerykę z góry, z najwyższego punktu i mówię: „Boże, błogosław im.” Pytam nieprzypadkowo, gdyż jedną z księdza pasji jest wspinaczka wysokogórska, ale też piłka nożna, kajaki czy wyprawy rowerowe. Znajduje ksiądz na to czas wśród innych duszpasterskich obowiązków? Chyba jest coraz słabiej. Czuję się sfrustrowany, że nie mam czasu i tak wybieram...

O katolickich bojkotach, płaczącym mężczyźnie i pijącym wujku

Długo tutaj nie zaglądałem, w efekcie czego nie pojawiały się spory czas nowe wpisy, ani nie aktualizowały się poszczególne "działy" po prawej stronie bloga. Tak to już jest, że tyle spraw na głowie, że nie wiadomo od czego zacząć, nie mówiąc o kończeniu. To był też czas, w którym myślałem o przyszłości mojego bloga , tzn. o tym, w którym kierunku powinienem zmierzać. Staram się jakoś zróżnicować tematykę, żeby strona nie stała się zbyt klerykalna , z drugiej strony żeby zachowała wartości katolickie . Niestety z braku czasu nie ukaże się obiecany (co prawda nie tutaj, ale na facebooku) wywiad z Kasią Marcinkowską z projektu "Serce kobiety". Spodziewajcie się go w lutym. To miesiąc miłości, więc temat adekwatny do pory. Tuż po nowym roku obiecuję, że ukaże się za to inny wywiad. Nie zdradzę jeszcze z kim, ale jest to osoba niezwykle ciekawa (tak, mam świadomość, że ten opis jest niezwykle głupi, no bo czy ja kiedykolwiek zapraszałem nieciekawą osobę?). Zbliżają ...

Uwierzyć w cud

Sporo mądrych słów powiedział w wywiadzie ks. Marek Dziewiecki na początku listopada. Na ten temat mógłbym pisać i pisać. Najważniejsze chyba jest to, żeby znaleźć sedno problemu ze spowiedzią. Wydaje mi się, że dużo trudności sprawia ludziom w ogóle przyznanie się do tego, że są słabi i grzeszni. O. Szustak ładnie kiedyś powiedział, że potrzebna jest prawda o nas samych, że jesteśmy grzesznikami, ale to wcale Panu Bogu nie przeszkadza uczynić z nas ludzi dobrych i pięknych. Być może sobie myślisz tak: "Frazesy, srazesy, to tylko tak pięknie brzmi". Pewnie masz rację. Teoria teorią, a życie życiem. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynają się życiowe schody. Idziesz do jednego psychologa, drugiego, trafiasz do jednego księdza, drugiego księdza, tu dyskutujesz o swoim życiu, tam dyskutujesz o swoich sprawach... Aż w końcu trafiasz do spowiedzi, gdzie spotykasz się z przebaczającym Bogiem . Słyszysz jedynie słowa " I ja odpuszczam tobie grzechy w imię Ojca i Syna, i ...

Wywiad z ks. Markiem Dziewieckim

"Nie ma rado ś ci bez miło ś ci, i to bez miło ś ci w trzech wymiarach: do Boga, do bli ź niego i do samego siebie. " Ks. Marek Dziewiecki – kapłan diecezji radomskiej, doktor psychologii i magister teologii, wykładowca, Krajowy Duszpasterz Powołań, członek komisji Episkopatu Polski ds. Trzeźwości, autor wielu książek i artykułów, m.in. na temat psychologii zdrowia, profilaktyki i terapii uzależnień, a także z zakresu komunikacji międzyludzkiej. Czym jest spowiedź? Dla dojrzałych chrześcijan spowiedź to spotkanie z Bogiem, potrzebne nam po to, by co jakiś czas rozliczyć się z własnego postępowania. Mówiąc językiem współczesnym, to taki duchowy i moralny audyt. Sensem spowiedzi nie jest upokorzenie samego siebie, lecz przeciwnie – uwalnianie się z błędów, jeśli takie popełniłem i rozwijanie we mnie z pomocą Boga tego, co dobre, prawdziwe, piękne. Jezus nie chce, byśmy się zadręczali popełnionymi grzechami, lecz byśmy się nawracali i ucz...

Od najmniejszych rzeczy

  Nyska Radia Kampus - już nie jeździ, a jedynie rdzewieje. Mimo to, wszyscy ją kochają Kiedy zasiadam do pisania, zawsze najtrudniej jest mi zacząć. Widzę pusty edytor tekstu i z jednej strony przypomina on taki papier, na który mogę w danym momencie przelać dosłownie wszystko. Z drugiej strony przychodzi mi na myśl "tabula rasa", czyli w tym wypadku kompletnie białe tło oznaczające brak jakiejkolwiek weny. Ale spróbuję się skupić... Pisałem ostatnio o pani Jagodzie, logopedzie w radiu, w którym zaczynałem swoje pierwsze medialne kroki. Dziś chciałbym przedstawić drugą - ważną dla mnie osobę. To Kasia, szefowa jednej z redakcji w tym samym miejscu. Do niej trafiłem na samym początku, gdy otrzymałem zaproszenie na rozmowę rekrutacyjną. Kasia przyjęła mnie niezwykle ciepło i nauczyła wielu bardzo przydatnych technik radiowych. Moją pierwszą przygodą z poważnym dziennikarstwem była sonda na Starym Mieście. Chodziłem i pytałem ludzi o kulturę audiowizualną. To jest temat...

Dziennikarstwo nie dla dziennikarzy

Kiedy pytałem Krzysztofa Ziemca o pracę w mediach i jej współczesne realia, w głowie miałem myśl, że pewnie zaraz usłyszę jakieś motywujące przesłanie o niepoddawaniu się, chodzeniu pod prąd i nieuleganiu trendom, że trzeba mówić i pisać jedynie o tym, co się sprzeda i co szokuje. Oczywiście o tym mój rozmówca też powiedział, ale najpierw skupił się na dość pesymistycznej wizji dziennikarstwa. Może zacytujmy fragment jego słów: "Co jak co, ale dziennikarz zdrowie musi mieć i musi o nie dbać! Ja nie biegam o 5:00 rano. Biegałem jeszcze jako nastolatek w latach 80-tych, kiedy to zupełnie nie było modne! A dziś nie mam na to czasu, a mam jeszcze troje dzieci! Trzeba je rano nakarmić, ubrać, rozwieźć do szkół itd., a wieczorem pomóc im w lekcjach... Dziś dla mnie rodzina jest najważniejsza, a nie moje hobby, choć staram się i tego nie zaniedbywać. Ale mamy na to czas raczej podczas wakacji. Dla mnie jako rodzica to ranne wstawanie jest normą nawet w niedzielę. Ale jeszcze g...