Przejdź do głównej zawartości

Posty

Bitwa o swoje serce

"Jak czytałem o jednym rycie u Czejenów, to mi ciarki na moim męskim grzbiecie przechodziły. Czejenowie mieli jako plemię indiańskie swoich żołnierzy. Nazywali się "Dog Soldiers" [Psy Żołnierze]. A jeszcze wśród tych psów żołnierzy byli psy oficerowie. To już w ogóle wyższa szkoła jazdy. Oni mieli taki ryt inicjacyjny, w którym zawijali rękawy i wsadzali ręce po łokcie do gotującej wody. A po wyjęciu z gotującej wody wsadzali te same ręce do ognia, żeby pokazać, że wcale im za gorąco nie było. Potem wyjmowali z ognia. Oczywiście ręce mieli totalnie poranione, mieli blizny na całe lata, ale to byli tacy twardziele, że nosili takie płaszcze z długiej skóry i jak był napad na wioskę Czejenów, to taki Czejen brał dzidę, przybijał się w ten pas, żeby nie uciec i oddawał życie za wszystkich. Kobiety z dziećmi uciekały, a Czejen przybity, żeby nie uciekł. Dlaczego my księża nosimy sutannę? Że jak będzie napad na ludzi, to my się mamy krzyżem chrystusowym przybić do...

Chłodny katolicyzm

"Bóg odwołuje się do swojej dobroci, dlatego niektórzy pytają, jak robić rachunek sumienia. Można wziąć krzyż, zdjąć ze ściany i popatrzeć na ręce i nogi Jezusa. Wtedy zrozumiemy, jakie świństwa robimy, kiedy łamiemy Jego prawo, kiedy chcemy sobie brać jeszcze więcej."  ks. Piotr Pawlukiewicz Jest pewna rzecz u ludzi, która bardzo mnie wkurza , a jednocześnie wywołuje wielki smutek. Nie, wcale nie jest to antyklerykalizm, wrogość do Kościoła, obrażanie wierzących, atakujący ateizm. Nie jest to też fanatyzm religijny, choć i ten też czasem przyprawia mnie o dreszcze. Co to więc za cecha? Chłodny katolicyzm . Tak bym to nazwał. Niby chodzę do kościoła, modlę się, nawet czasem przyjdę na majowe, ale do łóżka mi Panie Boże nie wchodź, bo tu jest moje terytorium. Niby jestem pobożny, noszę medalik na szyi, ale nie pójdę dziś do kościoła, bo przecież nie jest niedziela, co ludzie powiedzą. Przecież jestem dobrym człowiekiem, pomagam innym, nie zabijam nikogo, komu ...

Zachwycony, że tyle tego

"Kiedy gdziekolwiek świętujemy odpust, Bóg staje i mówi: "Stań przede mną, bądź ze mną, a ja ci wszystko dam."  o. Adam Szustak OP Kiedy słyszę słowo „odpust” , staje przed moimi oczami obraz straganów wypełnionych mnóstwem różnych dobroci. W dzieciństwie jeździłem co roku na wieś do babci na takie właśnie wydarzenie. Pamiętam, że byłem wręcz zachwycony, że tyle tego. Czego? Ano zabawek, dziwnych pojazdów, śmiesznych pistoletów na wodę, balonów, pamiątek itd. Dziś wiejski odpust mi się bardziej kojarzy z obwarzankami. Choć i te powszednieją, gdy można je kupić np. na 1 listopada przy cmentarzach. Ale w tym wszystkim nawet nie chodziło o te wszystkie dobra materialne. Tzn. chodziło, ale nie do końca! Ta atmosfera, to podekscytowanie tym, co zobaczę na straganach, ten niezwykły klimat… Byłem ostatnio na Jarmarku św. Dominika w Warszawie. Impreza ta jest związana z odpustem owego świętego na Służewie. Przy uroczystym polonezie otwierającym jarmark ...

Oświetlić ciemność

„Bóg szuka nas, ale nie każdy z nas gotowy jest, by się z Nim spotkać. Możemy być naprawdę zainteresowani czymś innym. Jeżeli ktoś na pewno ma głód Pana Jezusa Chrystusa, pragnie naprawdę nasycić się Nim, niech będzie wdzięczny za to. Jeżeli ktoś dzisiaj ma pragnienie, by nasycić się Chrystusem, niech naprawdę z pokorą za to dziękuje, bo to już jest działaniem Ducha w nas. Człowiek sam w sobie jest bardzo kruchy,   jest bardzo ograniczony. Łatwiej nam przychodzi pragnąć to, co jest marnością, niż pragnąć to, co jest zbawieniem, życiem wiecznym. Przyjście Ducha Świętego to najważniejsze wydarzenie naszej wiary, bo nikt nie może mówić, że Jezus jest Panem, bez pomocy Ducha Świętego.”  ks. Carlos Damaglio Czy próbowałeś kiedykolwiek dziękować za trudne momenty w życiu, które Cię spotykają? Czy potrafisz odczytać w nich błogosławieństwo, jakie Ci Pan Bóg daje? Kiedyś usłyszałem takie słowa od pewnego księdza: "Pan Bóg daje krzyż tym, których miłuje". Myślę, ż...

Uścisnął mi rękę

"Możemy przychodzić do kościoła w kluczu: jest mi dobrze – jest mi źle, jest mi przyjemnie – jest mi nieprzyjemnie, było krótko – było długo, było wesoło – było smutno. I co?! To lepiej iść do kina na komedię! Lepiej iść do teatru! Ale czy przychodzimy do kościoła naprawdę, aby się wypełnił w nas plan Boga? Czy ty traktujesz twoje chodzenie i bycie z dziewczyną jako powołanie boże? Czy ty widzisz, że Bóg się przyznaje do twojej miłości wobec tej dziewczyny, wobec tego chłopaka i wiąże z wami plany?  Czy ty traktujesz twoje pójście do szkoły, na studia, do pracy jako apostolstwo, że żyjąc naprawdę z Chrystusem, podejmując trud życia codziennego, uobecniasz Chrystusa?” ks. Carlos Damaglio Pracowałem kiedyś jako informator w komunikacji miejskiej. Było to podczas Euro 2012. Moim zadaniem było informowanie ludzi o tym, jak mogą dojechać do celu ich podróży. A zmian i objazdów bez liku, bo w końcu to duża impreza. Zostałem postawiony w dość specyficznym miejscu. T...

Swoim tempem, ale płyń

"Wielu chrześcijan idzie w chrześcijaństwo jak po molo. Bóg blisko, ale nie dotykam się Go. Belki mnie trzymają, nie idę po wodzie. I chce dwóch rzeczy: coraz więcej rozumieć z Biblii i z teologii, i być coraz porządniejszym człowiekiem. Nieraz dochodzimy do momentu, że przeszliśmy już przez jedną formację, drugą formację, u jednego księdza byliśmy, u drugiego księdza byliśmy, przeczytaliśmy taką książkę, inną książkę, i już w zasadzie wszystko wiemy. Oczywiście nie pijemy, nie palimy, nie cudzołożymy, i dochodzimy do takiego momentu, że siedzimy na tyczce, bujamy się jak mewa, ale do wody nie wskoczymy. Chrześcijanie to są takie mewy na tyczkach. Jeszcze się tej tyczki trzymają, żeby tylko do tego Ducha Świętego nie wpaść." ks. Piotr Pawlukiewicz Jak ptaki uczą się latać? Mama swoje małe przez jakiś czas chowa, opiekuje się nimi, wychowuje, pielęgnuje. Ale przychodzi taki dzień, w którym nagle zaczyna im... dokuczać. Uderza malca, ochlapuje, tarmosi, popyc...

Nie bójmy się zakochać na nowo

"Jeśli chcemy wejść w dialog z Panem, musimy mieć serce otwarte, bo czasami jest tak, że Pan zamyka usta mówiącego ze względu na zamknięte serce. Jeżeli widzimy, że czasami jesteśmy zagubieni, to musimy pozwolić i z pokorą prosić, by Pan Bóg, który jest naprawdę pokorny, mówił to, co trzeba. Mimo wszystkich trudności i tego, że jesteśmy niegodnymi sługami Jego. Aby się realizował psalm: „Ty mi ukażesz ścieżkę życia”. Abym mógł na zawsze cieszyć się i odpoczywać po Twojej prawicy. Gdybyśmy sami umieli dojść do Boga, nie musielibyśmy przychodzić do kościoła. Moglibyśmy tego dokonać na własną rękę. To jest sens Kościoła, który przychodzi na pomoc niewidomym, paralitykom, tym, którzy nie wiedzą, jak dojść do Pana."  ks. Carlos Damaglio       Ścieżka naszego życia. Jaka ona jest? O. Remigiusz Recław na rekolekcjach z zespołem Mocni w Duchu często porusza temat naszego podejścia do spraw wiary. Mówi, że Bóg może być dla nas żywy, albo martwy. Kiedy jest...